W szerszej perspektywie: MI TEMPS

Mówiono o nich „szkoły spartańskie”, ale wyniki miały zadziwiające. Nie tylko na płaszczyźnie zdrowotnej, ale także rozwoju intelektualnego. Naszą serię „W szerszej perspektywie” zaczynamy od MI TEMPS – eksperymentu edukacyjnego sprzed pół wieku, w którym nauka opata była o sport.

Żyjemy w czasach dysonansów. Z jednej strony jeszcze niedawna moda na siłownie, zdrowe odżywianie i bycie „fit” stała się już codziennością. Z drugiej strony nasz styl życia ciągle się dynamizuje. Wielu z nas nie ma czasu na zdrowe gotowanie, rodzinne uprawianie sportu czy choćby zwykły spacer. Te nawyki powielają nasze dzieci. Wprawdzie nie jesteśmy jeszcze najbardziej otyłym narodem Europy, ale przed nami są już tylko Wielka Brytania, Czechy, Słowacja i Irlandia (dane wg DuPont Światowy Indeks Bezpieczeństwa Żywieniowego 2016). Niestety na przód peletonu wysunęliśmy się w kategorii najszybciej tyjących dzieci Europy. Jak wynika z tegorocznych badań Instytutu Żywności i Żywienia już niemal 23% polskich dzieci ma nadwagę lub jest otyła. Te dane stały się dla nas pretekstem do przybliżenia bardzo ciekawego eksperymentu edukacyjnego z połowy XX wieku. Być może to, co przeczytacie poniżej, nasunie Wam pewne refleksje. Zachęcamy do dzielenia się nimi.

Francuska szkoła nudy

sss

Max Fourestier

Koncept szkół MI TEMPS zrodził się w głowie francuskiego lekarza Maxa Fourestiera. Pracował on jako dyrektor higieny w jednej z paryskich szkół. Kilka lat pracy zaowocowało u niego jedną obserwacją – stwierdził, a jakże, że dzieci w szkole nudzą się. Postanowił przeprowadzić prywatne badania. Przeprowadzony przez młodego lekarza wywiad wśród uczniów pokazał, że 60% z nich niechętnie uczęszcza do szkoły. To z kolei wynikało z faktu, że dzieci znudzone były szkolnymi zajęciami. Fourestier od dłuższego czasu obserwował metody nauczania w placówce, w której pracował. Szkoła ta powielała schematy panujące w powszechnym systemie edukacji ówczesnej Francji. Jakie wnioski wyciągnął francuski lekarz ze swoich obserwacji? Uznał, że metody nauczania we francuskich szkołach są dla dzieci szkodliwe, gdyż hamują ich rozwój intelektualny, a przede wszystkim fizyczny.

Fourestier, jak przystało na człowieka wykształconego w duchu nauk ścisłych, postanowił swoje obserwacje poprzeć dowodami. Zabrał się więc do analizy zachowań uczniów, nauczycieli i pracowników szkół oraz ich wzajemnych oddziaływań. Pierwsze stwierdzenie zapalonego szkolnego lekarza dotyczyło ogólnego stanu zdrowia dzieci. Otóż większość z nich cierpiała, już w tak młodym wieku, na przemęczenie, rozkojarzenie, obniżoną odporność, a także różnego rodzaju schorzenia. Wynikało to według Fourestiera z braku odpowiedniego wypoczynku, które było skutkiem zmuszania uczniów do odrabiania obszernych prac domowych, przez co dzieci spędzały nad książkami długie godziny, często do późnego wieczora.

Młody lekarz wysunął także wniosek, że sam system nauczania – przekazywanie wiedzy dzieciom, które niemal cały szkolny czas spędzają w pozycji siedzącej – wywołuje znudzenie oraz wzbudza w nich apatię. Te z kolei były przyczyną nie najlepszych wyników edukacyjnych.

Razem za sportem

Max Fourestier nie był jedyną osoba, która widziała potrzebę reformy francuskiej szkoły. Lata 30. we Francji to okres, w którym do głosu dochodziły ruchy społeczne mówiące o potrzebie zwiększenia zajęć ruchowych w szkołach. Coraz silniejsze były także protesty przeciwko tradycyjnej szkole, która przeciążała uczniów pracą umysłową oraz długimi zajęciami ingerującymi także poza życie szkolne. Potrzebę zmian widzieli również niektórzy uczeni, szczególnie ci zajmujący się medycyną sportową. Ogólne tendencje społeczne oraz samodzielne obserwacje i badania Maxa Fourestiera doprowadziły do podjęcia działań praktycznych – eksperymentu MI TEMPS.

strong-kid-1024x682

Spartańskie wychowanie oświecone?

MI TEMPS w bezpośrednim tłumaczeniu oznacza ‘połowę czasu’. Taka też zasada stała się podstawą filozofii wychowania Maxa Fourestiera – połowa czasu spędzanego w szkole musi być poświęcana na zajęcia sportowe. Pierwszy eksperyment Fourestier przeprowadził w roku 1950. Do tego eksperymentu młody lekarz wybrał dwie klasy końcowe szkoły podstawowej, złożone wyłącznie z chłopców (było ich dokładnie 31 w każdej– chłopcy w wieku 12-13 lat). Klasy te znajdowały się w dwóch odrębnych szkołach, aby nie zafałszowywać wyników. W drugiej klasie nie wprowadzono systemu MI TEMPS. Miała ona być klasą kontrolną, służącą do porównania osiągniętych wyników. Czas eksperymentu wyznaczono na rok.

Fourestierowi przyświecały konkretne cele i założenia projektu, które ująć można w trzy grupy:

1) rozwój fizyczny wpłynie na rozwój intelektualny uczniów oraz poprawi ich wyniki edukacyjne, a dodatkowo zwiększy tzw. morale młodych adeptów,

2) końcowy egzamin po szkole podstawowej wypadnie lepiej wśród uczniów MI TEMPS niż klasy kontrolnej,

3) wyniki końcowe stanu zdrowia, sprawności fizycznej oraz tzw. charakteru będą lepsze po rocznym eksperymencie niż przed jego rozpoczęciem (jako charakter definiowano ogólną odporność na stres oraz niedogodności, umiejętność porozumiewania się w grupie oraz wytrwałość w dążeniu do realizacji celów).

Aby zrealizować te założenia diametralnie zmieniono nie tylko metody nauczania, ale także sale lekcyjne. Pierwszą i najważniejszą zmianą było zmniejszenie godzin lekcyjnych do minimum i zwiększenie ilości zajęć sportowych. Co ważne, eksperyment MI TEMPS odbył się za zgodą zarówno władz szkoły, jak i rodziców, którzy chętnie zgodzili się na udział ich dzieci w nowatorskim projekcie. A nie było to takie oczywiste. Plan zajęć zakładał dzień szkolny od godziny 8.00 do 18.00. Dawało to łącznie 50 godzin szkolnych w tygodniu (sic!). Miało to jednak swoje uwarunkowania w sytuacji społecznej. Ówczesne szkoły francuskie borykały się z tzw. włóczęgostwem uczniów, którzy nie pilnowani przez rodziców po szkole (a trzeba przypomnieć że ówczesna Francja była krajem niestabilnym gospodarczo, którego duża część społeczeństwa żyła w ubóstwie) tworzyli pewnego rodzaju szajki, których głównym zajęciem było rabowanie i rozrywki zarezerwowane dla dorosłych. Sytuację tę można porównać do współczesnych problemów, z którymi boryka się np. szkoła amerykańska, gdzie znaczną część uczniów stanowią afro-amerykanie i Latynosi zamieszkujący dzielnice biedy, którzy porzucają szkoły na rzecz działalności w gangach (czytajcie nasze kolejne wpisy, w których będziemy tę sytuację szerzej opisywać). Powracając do Mi TEMPS – wydłużone godziny szkolne miały za zadanie zapewnić dzieciom odpowiednią opiekę i ochronę przed zbaczaniem na „niewłaściwą ścieżkę”.

these_slc

Zdjęcie archiwalne: klasa zimowa w szkole  w Vanves

Dzień szkolny podzielony był na dwie części tzw. przedpołudniową i popołudniową. Pierwsza poświęcona była zajęciom edukacyjnym, druga zaś obejmowała zajęcia sportowe, w tym basen i gry zespołowe. W południe uczniowie mieli długą przerwę przeznaczoną na obiad i odpoczynek, która trwała ok. półtorej godziny. Przerwy następowały także pomiędzy zajęciami sportowymi i nazywane były „sjestami”. Uczniowie mogli się regenerować na świeżym powietrzu lub w sali lekcyjnej, która była do tego przystosowana. Nad każdą ławką przymocowane zostało specjalne łózko składane, na którym dzieci mogły odpoczywać. Podczas długiej przerwy uczniowie dostawali specjalne słodzone mleko z dodatkiem witamin, które miało wspomagać ich odporność oraz rozwój fizyczny. Ostatnia godzina dnia zawsze poświęcona była na naukę.

Szkoła MI TEMPS wymuszała także zmianę podejścia do nauczania przez nauczycieli. Poprzez maksymalną kondensację czasu na naukę, musieli oni w pełni wykorzystywać swój czas przeznaczony na zajęcia edukacyjne. Dodatkowo dokonywali selekcji materiałów nauczania stawiając silniejszy nacisk na podstawowe elementy wiedzy. Prowadziło to do tzw. optymalizacji metod nauczania oraz poszukiwania większej, co tu ukrywać, skuteczności w przekazywaniu wiedzy.

W zdrowym ciele sprawny mózg

Po roku nauczania i wychowywania metodą MI TEMPS zestawiono wyniki klasy eksperymentalnej po zakończeniu projektu z wynikami sprzed projektu, a także porównano wyniki klasy eksperymentalnej z klasą porównawczą. Rezultaty okazały się zaskakujące nawet dla samych prowadzących.

Przede wszystkim w klasie eksperymentalnej u każdego dziecka wzrosła pojemność płuc. Dla porównania w klasie nie objętej doświadczeniem niemal połowa uczniów zanotowała jej spadek. W klasie MI TEMPS większy był także przyrost wagi oraz wzrostu. Oczywistym efektem prowadzenia nowatorskiego systemu edukacji była zwiększona odporność, ogólna sprawność fizyczna dzieci oraz umiejętność pływania czy gier zespołowych. Wśród tych dzieci na znacznie wyższym poziomie była także higiena osobista.

Zrealizowane zostały także założenia eksperymentu co do sfery edukacyjnej. W klasie MI TEMPS 29 uczniów zdało egzamin końcowy, kiedy w klasie porównawczej udało się to 27 uczniom. Lepsze były także ich wyniki ogólne. To co jednak było największym zaskoczeniem, to zmiany społeczne widoczne w relacjach uczniów MI TEMPS. Przede wszystkim uczniowie w krótkim czasie zaczęli wykazywać się systematycznością, a na zajęciach byli znacznie bardziej aktywni i spostrzegawczy niż przed wprowadzeniem nowego systemu nauczania. Dodatkowo wzrosła tzw. koleżeńskość i poczucie przynależności do grupy, a co za tym idzie dzieci wykazujące początkowo nieśmiałość lub strach przed rówieśnikami w trakcie doświadczenia stali się znacznie bardziej otwarci i chętni do stawiania czoła własnym słabościom.

Ku pokrzepieniu ciał

Zachęcające wyniki pierwszego doświadczenia z MI TEMPS stały się podstawą do dalszych badań. Poszerzyło się także grono eksperckie w tym lekarze, pedagodzy i nauczyciele. Przeprowadzono kilka eksperymentów w różnych szkołach położonych w innych częściach kraju. Następnie przeprowadzono roczne MI TEMPS w klasach mieszanych, a także czteroletni eksperyment w klasie złożonej z samych dziewcząt. Następnie prowadzono doświadczenie w klasach dzieci młodszych oraz starszych, a także wśród nastolatków. Oczywiście w każdym przypadku zmieniano system zajęć sportowych aby dostosować je do płci oraz wieku uczestników. Porównywano efekty nowego podejścia edukacyjnego w szkołach wiejskich (gdzie dzieci pochodziły z rodzin ubogich i nie miały dobrych warunków do nauki) z klasami w szkołach miejskich (dzieci z zamożnych domów z dobrymi warunkami do nauki). We wszystkich przypadkach wyniki były takie same – dzieci kształcone metodą MI TEMPS wykazywały lepsze osiągnięcia fizyczne oraz edukacyjne niż dzieci z klas porównawczych uczące się w szkołach tradycyjnych. Jednak nie na wszystkich etapach rezultaty miały taką samą skalę. Najlepsze rezultaty MI TEMPS dawało dzieciom w wieku 11-15 lat, czyli naszym dzisiejszym gimnazjalistom. To trudny okres w życiu każdego młodego człowieka, który wymaga nie tylko specjalnego podejścia w edukacji, ale także możliwości rozładowania tzw. złych emocji, które w każdym młodym człowieku w tym okresie wzbierają.

Przeprowadzone eksperymenty wskazały także, że na pozytywny rozwój wywołany podejściem MI TEMPS nie ma wpływu płeć, wiek, miejsce zamieszkania czy poziom zamożności. Bardzo ważnym aspektem była także poprawa relacji społecznych, gdyż uczniowie objęci edukacją nowatorskiej szkoły nie wykazywali zachowań destrukcyjnych czy anty społecznych, a także znacznie rzadziej dotykały ich emocje negatywne.

Poza granicami Francji

O doświadczeniach MI TEMPS szybko zrobiło się głośno i już w połowie lat 50. XX wieku metodę tę postanowili inkorporować na swój grunt Belgowie. Jednak dokonali oni kilku małych, ale bardzo ważnych dla rozwoju dziecka zmian. Belgijskie MI TEMPS postawiło jasną tezę, że dziecko w szkole musi być szczęśliwe i dobrze się bawić. Jednocześnie uznali, że czas wolny dziecka, który poświęca np. na zabawę, powinien być w pewnym stopniu kierowany. Wtedy znacznie chętniej uczestniczy w zabawach. Różnica w pierwszej belgijskiej szkole MI TEMPS polegała również na tym, że zajęcia sportowe i zabawy nie były prowadzone w szkole, ale pobliskiej stacji klimatycznej, do której dzieci dowożone były autokarem.

Film archiwalny z klasy zimowej szkoły MI TEMPS, 1953 r.

montag00053

Belgowie rozwinęli także francuski pomysł tzw. klas zimowych, czyli miesięcznych wyjazdów w góry, gdzie dzieci poznawały sporty zimowe. Nauka w trakcie klas zimowych była kontynuowana tak jak podczas normalnych zajęć.

Dłuższe prowadzenie klas MI TEMPS pokazało kolejny pozytywny aspekt takiej formy wychowania – nauczyciele znacznie lepiej poznawali swoich uczniów – ich zainteresowania, osobowość oraz słabe i mocne strony.

A co dzisiaj?

Obecnie nie ma szkoły, która w pełni realizowałaby postulaty MI TEMPS, choć pojawiło się wiele rodzajów szkół sportowych, znanych także w naszym kraju. Oczywiście szkoły MI TEMPS miały swoje wady. Największą z nich było uprzywilejowanie rozwoju fizycznego. Niewiele miejsca szkoły MI TEMPS pozostawiały rozwojowi artystycznemu czy też humanistycznemu. Nadrzędnym zadaniem było w nich zdobycie wiedzy, a nie pogłębianie zagadnień i poszukiwanie sensu. Szkoły takie nie przewidywały, albo też nie doszły do momentu, w którym musiałyby zmierzyć się np. z edukacją dzieci z niepełnosprawnościami fizycznymi czy też umysłowymi.

Czy dzisiejsza szkoła byłaby w stanie podołać wyzwaniom MI TEMPS? Z pewnością nie. Wymagałoby to ogromnych nakładów finansowych, doskonałego dopracowania programów prozdrowotnych dla dzieci w każdym wieku, współpracy systemu edukacji z systemem ochrony zdrowia (lekarze zatrudnieni w szkołach) oraz samorządami i rodzicami, a przede wszystkim zmiany systemu edukacji nauczycieli. Muszę jednak przyznać, że dla mnie MI TEMPS było jednym z najciekawszych prób reformy tzw. tradycyjnej szkoły i zmiany jej zaśniedziałych trybów w nowoczesne i spełniające wymagania otaczającego świata.

Co Wy o tym sądzicie? Czy MI TEMPS miałyby szansę we współczesnym świecie? Czy uważacie, że dzisiejszej szkole są potrzebne szersze programy edukacji sportowej? Podzielcie się z nami swoją opinią pod artykułem.  Poniżej także źródło, gdzie możecie poczytać więcej o szkołach MI TEMPS.

1) Maria Żakowa SYSTEM „MI- TEMPS” PRÓBY ODRODZENIA PRACY WYCHOWAWCZEJ SZKOŁY [w:] Szkoły eksperymentalne w świecie 1900 – 1975 pod red. Wincentego Okonia, WSiP, Warszawa 1978

W SZERSZEJ PERSPEKTYWIE